poniedziałek, 23 maja 2011

weekend


Nasz weekend na bardzo wysokich obrotach... (na zdjęciach poniżej tak naprawdę malutki jego fragment)
były balony i nowy "przyjaciel" mam nadzieję, że na dłużej wybór jak zwykle należał bardziej do mnie ale mam słabość do szmaciaków szczególnie tych nie wystepujących w masowej produkcji :)
była jazda na rowerze biegowym i hulajnodze, także w domu :) i trochę było problemów z pogodzeniem się, która siostra na czym jeździ i w jakiej kolejności :)
było też "kino domowe", a w tle bajka, która bardzo mi się podoba... Krawiec Niteczka :)
 stópki starszej siostry
stópki młodszej siostry
było też jedzenie podczas seansu... ale w wersji zmodyfikowanej płatki - kulki :)
było bieganie po trawie...
i dmuchawce...
...było jeszcze wiele innych wspolnie spędzonych chwil przy malowaniu, robieniu babek z piasku, pływaniu w wannie w kostiumach kąpielowych (to w ramach wyjścia na basen na który nikt w niedzielę nie mógł zabrać dziewczynek)
...i ja słabo pasująca kolorystycznie :)


piątek, 20 maja 2011

Lena!

Szczęśliwy piękny dzień:
g.13:00, waga 3490, wzrost 54cm 10pkt - siostrzyczka cioteczna LENA!
Musiałam iść na spacer, żeby nie pofrunąć jak na skrzydłach do szpitala, który jest tak blisko... najchetniej wyściskałabym obie ale wiem że musza teraz odpocząć :) Zrobię to jutro! A może nie wytrzymam i jeszcze dziś wieczorem...  decyzję pozostawiam mamie Lenki :)

to zdjęcie nie jest tu bez powodu... :)
Pojawienie się dziś maleńkiej nowej dziewczynki to jak dla mnie taka "Wisienka na torcie", po długich
9 miesiącach wyczekiwania :)

A to jest prezent, który dziś wieczorem przygotowała dziewczynka dla swojej nowej siostrzyczki i jej mamy, jutro dostarczę :)


Lena i Niki

Lena, Niki, Ciocia, Wujek (20.05.2011)

A jutro będzie u nas Niki z Tatą bardzo jestem ciekawa reakcji na nową siostrzyczkę i rozmów dziewczynek, które dopiero za kilka dni będą mogły poznać Lenkę. To będzie piękny weekend... :)

czwartek, 19 maja 2011

My




A taki prezent dostaliśmy 16 maja od naszej dziewczynki (podpisy Babci).

adaptacja





  



  Pierwsze zajęcia adaptacyjne w "naszym" przedszkolu :) zdjęcia z telefonu więc jakość fatalna ale najważniejsze że są uchwycone te pierwsze chwile radości, która była naprawdę ogromna :)

W tym tygodniu bardzo dużo się u nas dzieje więc trochę mamy zaległości w opisywaniu tego wszytskiego może to nadrobimy w niedzielę.
A jutro kolejny ważny dzień nowa malutka istotka pojawi się w naszym życiu, siostrzyczka cioteczna.

środa, 18 maja 2011

Dzwoneczki


Były już tulipany, bzy, mlecze, kwitnące drzewa owocowe czas na "dzwoneczki" :) Pamiętam, że jako dziecko bardzo lubiłam je zbierać w lesie (te dostał tata)są tak samo piękne jak tamte zbierane w dzieciństwie :)

poniedziałek, 16 maja 2011

16 maja 2011





Biety to mój prezent dla taty ale nie rocznicowy tylko imieninowy bo dziś są także imieniny taty... szkoda, że spektakl jest w innym dniu bo dopiero 28 maja ale grany bedzie "100" raz :) nie mogę się już doczekać.

A dziś przyszła także inna wspaniała dla nas wiadomość i myślę, że to największy dla nas prezent rocznicowy... telefon od Pani z przedszkola z informacją o przyjęciu naszej córki :))))))))))))

środa, 11 maja 2011

Żożo i Lulu...

Dziś przyszła książka "Żożo i Lulu", autorki Elisabeth Duda z pięknymi ilustracjami Agaty Dudek. Książka oczywiście jest z przeznaczeniem dla mojej córki ale korzystając dziś z wolnej chwili z przyjemnością przypominałam sobie kilka szczegółów z Paryża.
I trochę się rozmarzyłam... bo już za chwilę 16 maja :)



...
" Był wieczór, miasto lśniło światełkami latarni, Wieża Eiffla świeciła żółtawym blaskiem, a fale migotały płomyczkami na oświetlonych murach nadbrzeżnych trotuarów. Tata w pewnym momencie wstał, aby kupić gauffre i po chwili wrócił na miejsce nie zauważając, że ktoś inny już siedział obok niego. Wasza mama również musiała pomylić ławkę, zresztą, dzisiaj trudno jest stwierdzić, kto się pomylił. Ważne, iż oboje usiedli obok siebie niczego nie podejrzewając" ( Żożo i Lulu - Elisabeth Duda)
...